rzuć wszystko i wyjedź w bieszczady

Po prostu wyjedźcie w Bieszczady! Tobie kończy się urlop w Warnie, Im się kończą urlopy dziekańskie I znów wszystko układa się marnie, I znów skamlesz jak pies bezpański: Że samochód nie pasuje ci do spinek, Że dzień jasny i noce ciemne, Ze to wszystko nie twoja wina… Przyjacielu, skończ tę nowennę! I po prostu wyjedź w Po ogłoszeniu kolejnych obostrzeń dla właścicieli hoteli i pensjonatów w związku z pandemią koronawirusa, właściciele domków całorocznych w Bieszczadach, by przetrwać zapraszają do siebie na pracę zdalną i wyjazdy służbowe. - Można do nas przyjechać też do pracy, np. zbierać chrust w lesie - zachęcają. Cztery muzyczne sceny, warsztaty, zajęcia jogi i bliskość natury. Goadupa Festival już w lipcu!Goadupa Festival w Bieszczadach w tym roku organizuje swoją Samotny wyjazd w Bieszczady microcamperem No więc rzucam to wszystko i jadę. Jadę na ten przysłowiowy "koniec świata" by móc kolejny raz obcować z nimi. By znów wgryźć się w ten niesamowity bezkres przestrzeni. Tym razem jednak sam na sam. To także okazja do jakiegoś tam sprawdzenia się, zmierzenia z własnymi siłami. Tymczasem w Bieszczadach. Kiedy pojawia się w nas pragnienie, aby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, wtedy naprawdę warto się zatrzymać i zastanowić nad tym, co takiego w tych Bieszczadach jest, czego nie mamy w obecnym życiu. Z całą pewnością Bieszczady dla każdego znaczą co innego. Można jednak zgadywać jakie pragnienia Mann Meiner Freundin Flirtet Mit Mir. Długi weekend poza miastem? Idealnie! Spontaniczna decyzja o wyjeździe w Bieszczady była strzałem w dziesiątkę i jednocześnie okazją na kilka przemyśleń oraz naładowanie akumulatorów. Do Warszawy wróciłam w fantastycznym nastroju, planując kolejną wyprawę. Dlatego w tym wpisie dzielę się z Wami moimi 6 złotymi zasadami udanego wyjazdu. A Wy macie swoje? Podzielcie się nimi w komentarzu! :) 1. Mądrze wybierz towarzystwo Jeśli nie chcesz wypoczywać w samotności i myślisz o urlopie z kimś - upewnij się, że z tymi ludźmi się dogadasz. Musicie nadawać na tych samych lub bardzo podobnych falach, znać swoje oczekiwania i rozumieć potrzeby. Szkoda czasu na bezsensowne sprzeczki o to, co chcecie robić. A wyjazd w zgranym towarzystwie będzie znacznie przyjemniejszy. Dużo zdjęć. Nawet bardzo głupie. Ten moment, który właśnie przeżywasz, już nigdy więcej się nie powtórzy i nawet jeśli w tej chwili wydaje się mało istotny, za 10 lat może okazać się jednym z fajniejszych wspomnień. My sfotografowaliśmy nawet gonitwę ślimaków, którą urządziliśmy na szlaku w Bieszczadach. Spoko, za kilka lat nazwiemy się durniami i będziemy sobie przypominać, kto wpadł na pomysł zorganizowania tego fascynującego wyścigu. A tak już na poważnie - zdjęcia są świetną pamiątką i najlepszym sposobem na utrwalanie wspomnień. I rób to, na co masz ochotę. Nie ograniczaj się. Znów stań się beztroskim dzieckiem i spełniaj swoje zachcianki. Graj w planszówki, wypożycz łódkę, pływaj nago w jeziorze, tańcz do upadłego, zorganizuj grilla i miej kaca następnego dnia. Korzystaj z możliwości, które masz. Tylko nie wybiegaj myślami do przodu i nie rozmyślaj o zbliżającym się powrocie do rzeczywistości. On nadejdzie w swoim czasie, więc żyj teraźniejszością. Na co dzień telefon mam niemal przyklejony do ręki, jestem na bieżąco z pocztą, Facebookiem, Instagramem. Często sprawdzam co słychać na Snapchacie, czy jest coś ciekawego na Allegro oraz czy Pudelek znów opublikował jakąś ciekawą aferkę. STOP. Wyjeżdżasz na urlop? Świetnie, w takim razie nie musisz się przejmować mailami z pracy, a znajomi wytrzymają kilka dni bez Twoich postów na fejsie. Ty też bez nich wytrzymasz. Ja poszłam nawet o krok dalej i włączyłam tryb samolotowy, a iPhone był moim narzędziem do robienia zdjęć. Będziesz pod wrażeniem, o ile dłuższy stanie się Twój dzień, gdy zapomnisz o istnieniu internetu. Spójrz co się dzieje dookoła Ciebie. Jaki świat jest piękny. Ile rzeczy musisz jeszcze odkryć. Ilu rzeczy masz jeszcze szansę się dowiedzieć. Może poznasz kogoś ciekawego? Nie rozumiem ludzi, dla których zamknięcie się w czterech ścianach jest planem na życie. Jasne, każdy lubi co innego. Tylko na pewne rzeczy będzie kiedyś za późno i może przyjść taki moment, gdy powiesz "żałuję". 6. Wstawaj wcześniej Ja wiem, wiem, że większość z nas potrzebuje wyjechać na urlop, żeby odespać to całe zło (zmęczona cera, worki pod oczami), które nazywamy swoją codziennością. Po prostu nie pozwól, aby Twoje dni uciekały na bezsensownym wygrzewaniu materaca. Bo tylko tracisz czas. Dziękuję:Piotrkowi za przepiękne zdjęcia nie tylko z tego posta, ale z całego wyjazdu. Karolinie i Weronice za motywację, wsparcie oraz mnóstwo siły do działania. Mateuszowi za kolejne zmarszczki na twarzy i obolałe mięśnie brzucha. Ze śmiechu. Do następnego! Przejdź do zawartości na Facebooku na YouTubie O mnie Spis treści Jak znaleźć pomysł na biznesBadanie rynku i testowanie pomysłu na biznesZakładanie firmy i formalnościSkąd wziąć klientów? Marketing i sztuka sprzedażyProwadzenie małej firmy. Wszystko z praktykiFinanse. Co zrobić, żeby zarabiać?Berrolia, czyli o mojej firmieMoje konto Mam dla Ciebie pomysł na biznes. Rzuć wszystko w cholerę i wyjedź w Bieszczady Mam dla Ciebie pomysł na biznes. Rzuć wszystko w cholerę i wyjedź w Bieszczady Za oknem upał. Niejeden z nas chciałby zostawić to biurko, biuro, i jeszcze tego całego szefa – i wyjechać w Bieszczady. Zbierać jagody, piec chleb i galopować na koniu. Oczywiście, zarabiając przy tym na godne i uczciwe życie. Chcesz? Nie dziwię się. Wiele osób już to zrobiło przed tobą. Niektórzy wrócili z podkulonym ogonem. Inni zostali i radzą sobie bardzo dobrze. Wiodą doskonałe życie w najczystszym zakątku Polski. A jeszcze inni zostali, ale się sfrustrowali i opowiadają wszystkim dookoła, jak to w Bieszczadach ciężko. Czym różnią się ci ludzie od siebie? Co powoduje, że jednym wychodzi, a innym nie? I co zrobić, żeby akurat tobie wyszło? Małe wyjaśnienie: w tytule są Bieszczady, ale artykuł dotyczy oczywiście wszystkich ładnych, spokojnych i zielonych miejsc. Wszystkich tych, które tak dobrze wyglądają z perspektywy biurka w korpo, sklepu w galerii handlowej albo okienka w urzędzie. A teraz pora na najważniejsze pytanie: jaki biznes możesz prowadzić w przysłowiowych Bieszczadach? Co tam można robić, żeby się utrzymać? Podejdźmy do sprawy biznesowo. Pomysł na biznes: Agroturystyka Z moich obserwacji wynika, że 80% tych, którzy kiedyś postanowili rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady na końcu i tak prowadzi agroturystykę. Tu jest chyba największa szansa na sukces biznesowy. Ja na pewno, gdybym już jechał w te Bieszczady, postawiłbym na ten rodzaj działalności. Znam w górach sporo ludzi, którzy właśnie w ten sposób oderwali się od miasta. Między innymi jakiś czas temu poznałem Marcina. Był informatykiem w prawdziwej korporacji, w prawdziwej Warszawie. Koło swoich trzydziestych urodzin postanowił, że chce robić w życiu coś innego, coś fajniejszego. Podczas wakacji dogadał się z dzierżawcą jednego ze schronisk, że przyjedzie na początek pracować w kuchni. Potem okazało się, że robił też wszystko inne, od zmywania, przez sprzątanie schroniska po łatanie cieknącego dachu. Przepracował tak dwa sezony, zanim zdecydował się kupić dom. Taki, który w sam raz nadawał się na agroturystykę z widokiem na połoniny. Chociaż Marcin w Warszawie zarabiał sporo, odłożone pieniądze z trudem starczyły na zakup domu w dość kiepskim stanie. Drugie tyle musiał pożyczyć na remont i doprowadzenie obiektu do jakiego-takiego standardu. Agroturystyka Marcina już od dwóch lat działa i ma się dobrze. Jako pomysł na biznes sprawdziła się doskonale. Jako pomysł na dzikie życie – już trochę mniej, bo Marcin i tak pół dnia spędza w internecie, żeby zadbać o odpowiedni marketing, ogarnąć finanse i zamówić wszystko, co jest potrzebne w Bieszczadach. Ofertę noclegów uzupełnia wypożyczaniem rowerów, spływami i gastronomią. Zapytany, mówi, że miał dużo szczęścia. Szczęścia, że udało mu się połączyć kilka rzeczy. Miał odłożone całkiem spore pieniądze na początek. Bez tego nawet nie udałoby mu się zacząć. Praca w schronisku, którą w pewnym momencie przeklinał, pozwoliła mu się nauczyć hotelowego fachu. Bo, jak mówi, to nie jest tak, że bierzesz dowolny budynek, wieszasz tabliczkę „wolne pokoje” i już płynie kasa. Trzeba wiedzieć, czego ludzie potrzebują, co będzie atrakcyjne dla rodziny z dziećmi, a co jest niezbędne, żeby w martwym sezonie przyciągnąć zielone szkoły. Ma umiejętności informatyczne i marketingowe. Jak sam mówi, prawie wszystkich nowych gości ma z internetu. Bez dobrego ogarnięcia mediów społecznościowych, Google Maps i reklam prowadzenie takiej działalności jest teraz praktycznie niemożliwe. Żona Marcina, wraz z kilkoma osobami do pomocy, ogarnia kuchnię. Doświadczenia wielu osób pokazują, że bez tego raczej trudno jest prowadzić zyskowny biznes. Więc jeżeli masz pomysł, żeby pojechać prowadzić agroturystykę, masz spore szanse. Zwłaszcza, jeżeli ogarniasz internety, bo takich jak Marcin ciągle jest niewielu. Nadal większość agroturystyk ogranicza marketing do wrzucenia ogłoszenia na OLX. Ale, o ile nie pracowałeś wcześniej w hotelu albo restauracji, warto się zatrudnić na jakiś czas w takim miejscu, najlepiej już w Bieszczadach. Poznasz ludzi i zobaczysz w praktyce, co jest ważne w takim biznesie. Czy taka praca ma jakieś minusy? Kilka ma na pewno. Raczej nie wyjedziesz na wakacje między kwietniem i wrześniem. Wtedy jest sezon i wtedy masz możliwość odłożenia pieniędzy na resztę roku. Najintensywniej pracujesz w weekendy, bo wtedy inni wypoczywają. To raczej nie jest zajęcie dla osób, które nie bardzo lubią ludzi. Turyści najchętniej wracają w miejsca, gdzie czują się gościnnie przyjęci i gdzie przynajmniej na jakiś czas stają się częścią twojej rodziny. Gastronomia Alternatywą dla agroturystyki jest gastronomia. Jeżeli możesz sobie pozwolić na dużą inwestycję, może to być restauracja. Ale może też być bar, a i moda na food trucki jeszcze nie przeminęła w różnych zakątkach Polski. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli chodzi o naprawdę fajne lokale, to nadal jest mała konkurencja. O ile w Warszawie nie przebijesz się bez naprawdę wyjątkowego pomysłu (żywe koty, kuchnia molekularna, porcje po 0 kalorii i inne takie), to w Bieszczadach nadal trudno znaleźć lokal, w którym nie śmierdzi i w którym schabowy jest z tego roku kalendarzowego. Więc zwyczajna solidna gastronomia nadal ma spore szanse. I tu też namawiam do zdobycia doświadczenia u kogoś, pracując na etacie. Jeżeli prowadziłeś wcześniej choćby kawiarnię w mieście, to znacznie zwiększy to szanse na sukces również poza utartymi szlakami. Firma eventowa Kiedy już turyści pojadą w Bieszczady, bardzo często im się nudzi. Zawsze mnie to dziwi, ale większość osób po prostu nie ma pomysłu na siebie. Jako odpowiedź na takie potrzeby powstało wiele firm eventowych. Ich typowa oferta to: jazdy samochodami terenowymi, wycieczki z przewodnikiem, wypady na Ukrainę, paintball, wycieczki konne, podglądanie dzikich zwierząt spływy górskimi rzekami. Ale są też tacy, którzy wymyślili dla turystów wycieczki drezynami po starych, nieużywanych torach kolejowych. Do takiej działalności potrzebne jest kilka rzeczy. Powinieneś znać się na survivalu, pływać kajakiem i ogólnie umieć robić te rzeczy, które zamierzasz oferować turystom. Bo zanim stworzysz dużą firmę, prawdopodobnie sam będziesz się nimi przez jakiś czas zajmował. Marketing to podstawa. Turyści, którzy się nudzą to łatwy cel, więc konkurencja też jest spora. A tu nie jest jak w agroturystyce, gdzie zawsze dodatkowy obiekt się wyżywi. Tutaj 3-4 dobre firmy są w stanie zaspokoić popyt na takie usługi w całych Bieszczadach – i wtedy trudno się przebić z konkurencyjną ofertą. A może praca online? A może kusi Cię perspektywa, że będziesz robił to samo, co teraz, tylko przez internet i z widokiem na połoniny? W wielu zawodach tak się da, ale nie we wszystkich. Mam znajomych, którzy podjęli taką próbę. Przenieśli się w góry z założeniem, że będą przez internet programować, robić korekty tekstów i grafiki reklamowe. I wiesz co? Kilku z nich faktycznie to się udało. Ale w innych przypadkach okazało się, że chociaż sama praca jest online, to już podtrzymanie relacji z ludźmi wymagają obecności offline. Jeżeli szef warszawskiej firmy reklamowej ma grafika, który pracuje w domu w Warszawie i drugiego, który jest w Bieszczadach, to jak myślisz – komu pierwszemu przydzieli zlecenie? Mnie to na początku zaskoczyło, kiedy się o tym dowiedziałem. No bo przecież tyle się mówi o pracy zdalnej, o mobilności i tym podobnych dyrdymałach. Ale jednak jak chodzi o konkretne, szybkie zlecenie, to okazuje się, że znacznie lepiej się pracuje z kimś, kto w razie czego w ciągu godziny przyjedzie na spotkanie. I nie zastąpi tego rozmowa na skajpie, która się do tego rwie, bo w bieszczadzkich dolinach są problemy z zasięgiem. Ale oczywiście nie ma tego problemu, jeżeli pracujesz w 100% online. Jeżeli od lat Twoi klienci są z innych miast i nawet ich nie widujesz, to nie ma przeszkód, żeby adres „Poznań” zamienić na adres „Wetlina”. A jeżeli nie w Bieszczady? Ok, uczepiłem się tych Bieszczadów. A przecież jest tyle innych, ładnych miejsc. Okazuje się, że z tym wyborem miejsca trzeba bardzo uważać. Bo może być tak, że znajdziesz piękną wieś pod Suwałkami. A w tej wsi znajdziesz piękny dom, z klimatem, nic tylko brać i zapraszać spragnionych wypoczynku mieszczuchów. Tylko że potem znajomi, którzy od dawna obiecywali przyjazd, mówią, że z małym dzieckiem to dla nich za daleko. A innych nie ma, bo jednak z Warszawy jest 300 kilometrów, a w pobliżu nie ma innych dużych miast. I klientów z dużymi portfelami. Z tego powodu na przykład moja ukochana Krynica jakoś nie może się rozwinąć jako ośrodek turystyczny. Bo na weekend z Krakowa trochę za daleko, a jako samodzielna atrakcja przegrywa z Zakopanem. I dlatego na przykład mieszkania na wynajem krótkoterminowy w Krynicy raczej stoją puste. Dwa lata temu sam o mało takiego nie kupiłem i teraz dziękuję Opatrzności. Dlatego, jeżeli chcesz „rzucić wszystko i wyjechać w…”, to najpierw dobrze zastanów się, gdzie. W praktyce takich lokalizacji jest kilka. Wszystko w granicach godziny drogi od dużego, bogatego miasta: Warszawy, Krakowa, Łodzi, Katowic, Wrocławia, Poznania i Gdańska. To są typowe lokalizacje na wyjazdy weekendowe. Wszystko nad morzem – bo ludzie mają prosty mechanizm w głowie. Mówisz „wakacje!”, myślisz „morze!”. Zakopane i Podhale – bo jak ktoś ma dosyć morza, to jedzie w Tatry. Bieszczady – bo mają swoją markę. Sudety – bo blisko jest Śląsk i duże miasta. Mazury – bo tam tradycyjnie jeździ Warszawa, jak już ma dosyć morza i Tatr. Wszystkie inne miejsca omijaj szerokim łukiem. Bo co z tego, że będzie tam ładnie, jak nikt do ciebie nie przyjedzie. To ma oczywiście znaczenie, jeżeli twoja działalność ma się opierać na turystach. Bo strony internetowe możesz równie dobrze robić, siedząc w uroczej wsi pod Piłą. Ale już na masowy ruch turystyczny nie ma tam co liczyć. A tylko taki pozwala utrzymać się finansowo na rozsądnym poziomie. * Uwaga! Startuje kurs Perfekcyjny pomysł na biznes * I jeszcze jedno, ale ważne. Na moim blogu staram się przedstawiać najpopularniejsze pomysły na biznes. Jednak pomysły, które są popularne, mają jedną wadę. Jest w nich spora konkurencja, która ogranicza możliwości zarabiania. Bo nic nie zastąpi biznesu skrojonego na miarę. Takiego, który wykorzystuje TWOJE mocne strony, talenty, doświadczenia i znajomość niektórych rynków. Dlatego postanowiłem zrobić kurs, który pozwoli ci wypracować TWÓJ pomysł na biznes. Taki biznes, który jednocześnie będzie dochodowy będzie nadawał się do rozwijania (mówimy, że taki biznes jest skalowalny) aż do poziomu, który pozwoli ci odejść z etatu i całkowicie się usamodzielnić da się rozpocząć z rozsądną ilością pieniędzy da się zacząć, kiedy jeszcze pracujesz na etacie i możesz go rozwijać tylko po godzinach. Kurs się właśnie produkuje. Grupa pierwszych 100 uczestników dostanie dostęp do niego po obniżonej cenie 146 zł. W tej cenie otrzymasz dostęp również do przyszłych edycji kursu. Bo kurs będzie stale przeze mnie aktualizowany i rozwijany. Jeżeli czytasz mojego bloga to wiesz, że jakość traktuję bardzo serio. To samo będzie dotyczyło kursu. Będzie oparty o moje doświadczenia jako przedsiębiorcy i doradcy od przedsiębiorczości oraz o wyniki rzetelnych badań naukowych. A jeżeli uznasz kurs za nieprzydatny, będziesz mieć zawsze możliwość zwrotu pieniędzy. Warunek jest jeden. Zostaw mi swój adres e-mail, żebym mógł cię dodać do listy przyszłych uczestników. Tylko pierwsze 100 osób z tej listy będą miały dostęp do kursu po obniżonej cenie. Jeżeli masz pytania dotyczące kursu, napisz do mnie bezpośrednio na maila michal@ Artykuły o podobnych tematach Michał Mackiewicz2020-03-09T20:57:22+01:00 doktor habilitowany ekonomii, profesor UŁ, seryjny przedsiębiorca, twórca produktów fizycznych i online, inwestor w nieruchomości Tytuł Page load link Pomnik z drzewa dębowego to dzieło Piotra Zbrożka z Przemyśla. Konstrukcja bardzo dobrze wkomponuje się w stanowi wymiar historyczny i symboliczny. Poświęcona jest ludziom walczącym o września odbędą się uroczyste obchody odsłonięcia pomnika. Pomnik przedstawia uskrzydlone wrota, stanowiące bramę do wolności, przez które widać najwyższy szczyt polskich Bieszczadów – Tarnicę. Rzeźbę z naturalnych materiałów wykonał Piotr Zbrożek, artysta z Przemyśla. Konstrukcja, która bardzo dobrze wkomponuje się w krajobraz, nawiązuje do sztuki budowlanej tych terenów. Idea pomnika ma wielowymiarową symbolikę. Stanowi ona wymiar historyczny i symboliczny. Rzeźba poświęcona jest ludziom walczącym o wolność w czasach PRL i stanowi symbol Bieszczadów jako krainy wolności. Budowla ważny 10 ton, a do jego wykonania zużyto ponad 10 metrów sześciennych. Jego wysokość przekracza 6 metrów. Piotr Zbrożek pracował nad wykonaniem tej rzeźby ponad 4 miesiące. CZYTAJ TAKŻE: Ryk jeleni prześladuje turystów w Bieszczadach. Czy jest się czego bać? Pomysł budowy pomnika w Wołosatem Pomysł budowy pomnika zrodził się kilka lat temu. Wszystkie starania udało się zakończyć w roku okrągłej 40. rocznicy podpisania porozumień ustrzycko-rzeszowskich, które zakończyły strajki rolników w Ustrzykach Dolnych i Rzeszowie. Porozumienie podpisano 19 lutego w Rzeszowie, a już 20 lutego 1981 roku akceptowano umowę między strajkującymi rolnikami, a władzami PRL w Ustrzykach Dolnych. To czwarte po Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu Zdroju, porozumienie społeczne zawarte w latach 1980 i 1981. Odnosiło się do problemów wsi i rolników, ale miało również charakter egzystencjalny. Żądanie rejestracji NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych spełniono 12 maja 1981 roku. Bieszczady zawsze kojarzyły się z wolnością. Były i jeszcze wciąż są schronieniem dla ludzi, którzy jej poszukują, a realizację tej idei odzwierciedla się w haśle „Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”. Uroczystości odsłonięcia pomnika Uroczyste odsłonięcie pomnika poświęconego Ludziom Wolności i Solidarności z Bieszczad – Walczącym o Wolność, Godność i Suwerenną Polskę odbędzie się 25 września. O godzinie 10:00 wydarzenie zostanie zainaugurowane mszą świętą w kościele pw. św. Anny w Ustrzykach Górnych. Następnie, około godziny 12:15, nastąpi odsłonięcie rzeźby. Zgromadzeni goście przejdą symbolicznie przez bramę Wolności i zapalą Ogień Wolności. Autor: Kamil Mielnikiewicz W Bieszczadach powstał pomnik upamiętniający ludzi wolnych W Bieszczadach powstał pomnik upamiętniający ludzi wolnych Z dnia na dzień pogoda robi się coraz bardziej wakacyjna, słupek na termometrze zbliża się do upragnionych 30 stopni, a za pasem mamy czerwiec. Sezon urlopowy czas zacząć! Tymczasem Ty, władczyni dedlajnów i pogromczyni AutoCADa w jednej osobie, siedzisz przykuta do biurka albo dyrygujesz chaotyczną ekipą wykończeniową na ledwo co rozpoczętej budowie. Po ciężkim dniu pracy trudno Ci znaleźć chwilę na relaks, a co dopiero zaplanować jakiś dłuższy odpoczynek. Przytłoczona przedłużającymi się projektami masz wszystkiego dosyć i w zasadzie, to najchętniej rzuciłabyś wszystko i wyjechała w Bieszczady. Brzmi znajomo? Czujesz się, jakbyś czytała o sobie? Desperacko pragniesz wakacyjnego wyjazdu, jednak obawiasz się, że skończy się tylko na marzeniach? Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałaś twierdząco, to zapraszam Cię do mojego artykułu, w którym opowiem Ci, w jaki sposób zaplanować pracę projektanta wnętrz, tak aby pozwolić sobie na urlop z prawdziwego zdarzenia, z dala od projektów, firmowych telefonów i e-maili. A gdy będziesz już w wakacyjnym ferworze pakowania walizek, nie zapomnij tylko o składce ZUS… Tylko pięć kroków dzieli Cię od wymarzonych wakacji Bez względu na to, czy planujesz wyjazd do tropikalnego kraju, czy może zamierzasz zaszyć się ze swoją rodziną w domku nad jeziorem, odpoczynek należy Ci się tak samo, jak wynagrodzenie za wykonywane projekty. Na podstawie mojej kilkuletniej pracy w branży jako właścicielki biura projektowego, doskonale zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest udać się na dłuższy urlop, pozbawiony wyrzutów sumienia, zamartwiania się o prowadzone projekty oraz odbierania telefonów z budowy. Z upływem czasu udało mi się wypracować metodę, która co sezon pozwala na wygospodarowanie w ciągu roku okresu przeznaczonego wyłącznie na odpoczynek i naładowanie akumulatorów na kolejny rok wydajnej pracy w naszej branży. Rozwiązanie to składa się z pięciu kroków i to właśnie nimi chciałabym się z Tobą podzielić. Krok pierwszy: Z wyprzedzeniem zaplanuj termin i czas trwania urlopu Bez względu na to, czy pracujesz w pojedynkę, czy może w zespole projektowym, termin urlopu powinnaś wyznaczyć wraz z rozpoczęciem danego roku kalendarzowego, najlepiej, abyś znała go już w styczniu albo lutym. Dzięki temu, będziesz mogła skutecznie zaplanować pracę na nadchodzący rok i z odpowiednim wyprzedzeniem poinformować klientów o przerwie w waszej współpracy lub zakończeniu jej przed konkretnym terminem. Długość trwania urlopu to kwestia bardzo indywidualna, dlatego ważne jest dopasowanie jej do twoich potrzeb. Jednej osobie wystarczy tydzień, innej dwa, a niektóre z nas będą potrzebowały nawet miesiąca, żeby „zresetować swój system”. Miesiąc wakacji… brzmi abstrakcyjnie, prawda? Zaufaj mi, że jeśli na początku roku kalendarzowego, w odpowiedni sposób rozplanujesz harmonogram prowadzonych przez siebie projektów, uwzględniając w nim swój urlop, to szanse na jego sukcesywną realizację są naprawdę wysokie. Pamiętaj jednak, że jeśli decydujesz się udać na dłuższy wypoczynek, czyli taki, który trwa od dwóch do trzech tygodni, to powinnaś wziąć go tylko raz w ciągu roku. Oczywiście nie oznacza to, że musisz rezygnować z dodatkowych, pojedynczych dni wolnych np. jako uzupełnienia tzw. długich weekendów lub z uwagi na wydarzenia rodzinne. Choć przebywanie wielokrotnie w ciągu jednego roku na kilkutygodniowych wakacjach to bardzo miła perspektywa, w istocie jest to wyższa szkoła zarządzania czasem, obowiązkami, a przede wszystkim budżetem. Zacznijmy więc od jednego, ale porządnego wypoczynku jeszcze w tym roku! W biurze Prostego Planu planujemy jeden, maksymalnie trzytygodniowy urlop w ciągu roku, ponieważ jest to optymalny czas, który pozwala nam naprawdę odpocząć i wrócić do pracy z zapałem oraz energią do dalszego projektowania. Dzięki dłuższemu odpoczynkowi możemy faktycznie odpocząć (a nawet zatęsknić za pracą) i nie rozbija to tak harmonogramu prac projektowych, jak kilka krótszych nieobecności. Krok drugi: Wybierz formę urlopu odpowiednią dla Twojej pracowni W zależności od tego, czy prowadzisz jednoosobową pracownię projektową, czy może pracujesz w zespole, zastanów się jaka forma urlopu bardziej Ci odpowiada. Wypracowane przeze mnie rozwiązania, zakładają dwie możliwości. Pierwsza z nich to całkowite zamknięcie pracowni projektowej na czas trwania urlopu. Oznacza to, że wszystkie projekty powinnaś zaplanować w taki sposób, aby przed upragnionym okresem wypoczynku, zostały całkowicie bądź częściowo sfinalizowane (np. zamkniesz konkretne etapy). O przypadającym na dany okres urlopie z wyprzedzeniem poinformuj swoich klientów i zastrzeż, że jeśli ze względu na brak ich decyzyjności projekt nie zakończy się przed danym terminem, to wszelkie zmiany zostaną naniesione dopiero po Twoim powrocie do pracy. Bez względu na to, czy działasz w pojedynkę, czy może w zespole, jest to bardzo dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że faktycznie terminowo wywiążesz się ze wszystkich zaplanowanych zobowiązań, a ewentualne opóźnienia nie wynikną z Twojej winy. Druga możliwość to zachowanie ciągłości pracy biura projektowego poprzez naprzemienne pójście na urlop poszczególnych członków zespołu projektowego. Metoda ta, żartobliwie nazywana przeze mnie „sztafetą” jest rozwiązaniem, które w tym roku uskuteczniamy w naszym biurze. Polega ono na tym, że tym razem biuro Prostego Planu nie będzie zamknięte, ponieważ cały czas jedna z nas będzie w nim kontynuować pracę projektową i czuwać nad trwającymi realizacjami. Informacje na temat każdego z projektów będą gromadzone w dedykowanej teczce, w której znajdą się związane z nim zaplanowane zadania i określone koordynacje. Nasze trzytygodniowe urlopy zaplanowałyśmy w taki sposób, aby osoba idąca na urlop mogła przekazać tej powracającej z wypoczynku wszelkie niezbędne informacje dotyczące wydarzeń, które miały miejsce podczas jej nieobecności tj. postępu prac, spotkań, ewentualnych opóźnień, problemów itp. Jest to pewnego rodzaju forma raportu pozwalająca osobie wracającej z urlopu sprawnie wdrożyć się w to, co „wydarzyło się” w pracowni przez ostatnie trzy tygodnie. Wspomniana wcześniej teczka poświęcona każdemu projektowi z osobna zawiera również zeszyt, w którym umieszczone są oczekiwania klientów i przyjęte w projekcie ustalenia oraz dokumentacja techniczna. Trafiają one później do osoby prowadzącej nadzór nad realizacją projektu. Rozwiązanie to, nie tylko pomaga w organizacji obowiązków w systemie „naprzemiennego urlopu”, lecz także w codziennej pracy w zespole. Krok trzeci: Odpowiednio wcześniej poinformuj o urlopie swoich klientów O planowanym terminie urlopu informujemy naszych klientów najszybciej jak jest to możliwe, zazwyczaj już podczas podpisywania umowy, ponieważ nasza nieobecność może mieć wpływ na przedłużenie się prac projektowych lub szybsze ich zakończenie. Jeśli prowadzisz jednoosobową pracownię projektową i planujesz całkowicie zawiesić pracę na czas trwania urlopu, to tym bardziej powinnaś poinformować o tym fakcie swoich klientów. Najlepiej uniknąć niedomówień i wynikających z nich nieporozumień poprzez zawarcie w umowie zapisu określającego dokładnie termin i czas trwania Twojego urlopu. Ponadto, zazwyczaj na dwa tygodnie przed pójściem na urlop, w korespondencji z klientami, przypominamy o zbliżającym się terminie i braku możliwości kontaktu z nami podczas jego trwania. Przypomnienie to niewątpliwie pomaga klientom w podjęciu określonych decyzji i organizacji zależnych od nich kwestii. Krok czwarty: Bądź przygotowana na niespodzianki Plany planami, a na pewno doskonale wiesz, jak to bywa w pracy projektantki. Nasza codzienna praca to czasem niekończące się pasmo niespodzianek i to niekoniecznie tych pozytywnych. Różnego rodzaju opóźnienia w dostawach materiałów wykończeniowych lub dyspozycyjności wykonawców, mogą sprawić, że planowany projekt z nadzorem nie zakończy się w terminie, a prace wykonawcze będą kontynuowane podczas Twojego wyjazdu. W tej sytuacji, najgorszym co mogłabyś zrobić, będzie odwołanie urlopu. Jeśli jesteś osobą prowadzącą biuro projektowe w pojedynkę, to przed wyjazdem, spotkaj się z ekipą wykonawczą i szczegółowo omów prace, które mają zostać przeprowadzone na budowie. Możesz również zgodzić się na maksymalnie jedną rozmowę telefoniczną dziennie w przypadku naprawdę wyjątkowych sytuacji. Ostatecznie jednak najlepiej, aby wyjeżdżając na urlop zamknąć sprawy zawodowe na cztery spusty. Niestety doskonale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest to możliwe. Krok piąty: Rozkoszuj się odpoczynkiem, na który zasługujesz Korzystaj w pełni z urlopu, ponieważ odpoczynek należy Ci się jak przysłowiowemu „psu buda”. I mówiąc to, mam na myśli nie tylko aktywne formy spędzania czasu, lecz także błogie lenistwo na balkonie we własnym mieszkaniu. Bez względu na to, w jaki sposób spędzisz swój urlop pamiętaj, aby maksymalnie się wyluzować i wyłączyć troskę o sprawy związane z pracownią, bo przecież na nie przyjdzie czas, gdy wolne się skończy. Projekt urlop, czas zacząć! 😊 Chwila, chwila, brzmi fantastycznie, a co jeśli nie zaplanowałam mojego urlopu wcześniej, a czuję, że coraz bardziej się wypalam? Niestety tutaj mam dla Ciebie nie do końca dobre wiadomości. W naszej branży nie możesz rzucić w kąt prowadzonych projektów i z dnia na dzień wybrać się na urlop. Niemniej, jednak jeśli czujesz, że Twoje akumulatory rozładowują się w coraz to szybszym tempie, zastanów się, w oparciu o zawarte z klientami umowy na projekt i związane z nimi harmonogramy, kiedy będzie najlepszy moment, aby pozwolić sobie na odpoczynek. Wyznacz konkretny termin, do którego zamkniesz wszystkie prowadzone projekty i nie podejmuj na ten okres żadnych nowych zobowiązań. Równie dobrze możesz udać się na wakacje we wrześniu, październiku, a może nawet listopadzie bądź grudniu! Nie dość, że plaże i kurorty będą mniej zatłoczone, to dodatkowo wyjeżdżając poza głównym sezonem, skorzystasz z atrakcyjnej finansowo oferty. Wypoczynek jesienną lub zimową porą ma również swoich zwolenników, a poza tym, kto powiedział, że nie będzie to idealny moment, aby udać się w podróż do ciepłych krajów? Mam nadzieję, że w tym roku uda Ci się, chociaż na chwilę zwolnić. Pamiętaj, że dobry odpoczynek jest niezbędny do dalszej, produktywnej pracy. Tak jak wspominałam, jeśli jeszcze nie zaplanowałaś swojego urlopu, to nic straconego. Podejdź do tego w sposób konsekwentny i tak jak precyzyjnie egzekwujesz związane z projektami dedlajny, tak zadbaj o swój prywatny projekt zwany wypoczynkiem. Trzymam kciuki za Twój sukces. Czasem każdy z nas ma ochotę rzucić to wszystko i wyjechać. Czy to w Bieszczady, czy też na Mazury, gdziekolwiek z dala od zgiełku miasta, szybkiego tempa życia i całej tej codziennej rutyny. Matt i Jessica Johnson zebrali się na odwagę i postanowili zmienić swoje życie. Rzucili pracę i ruszyli w podróż. Z własnym kotem. Do tej pory cisnęli swój amerykański sen. Szkoła, później małżeństwo, dom, oczywiście na kredyt i wspaniała kariera. Wszystko to mieli, ale nie czuli się szczęśliwsi czy bardziej spełnieni. Ich życiu czegoś brakowało. Jakiejś odmiany. Sprzedali więc wszystko co mieli i postanowili ruszyć w podróż życia. Za pieniądze ze sprzedaży kupili łódź, dzięki której mogą podróżować, a pozostałą część zarobionej kwoty przeznaczają na codzienne wydatki. Teraz pływają oni po wodach i oceanach razem ze swoją kotką Georgie. Odwiedzili już kilka krajów, między innymi Bahamy, Kubę, Peru czy Jamajkę. Takie podróże to nie tylko wspaniałe przeżycie, ale także niezwykłe wspomnienia, które będą towarzyszyć im do końca życia. Matt z Jessicą nie czekali, aż odłożą odpowiednią sumę na spełnianie swoich marzeń. Oni po prostu rzucili wszystko, sprzedając cały swój dotychczasowy dorobek, zostawiając swoją pracę, swoje życie tylko po to, aby podążać za swoimi pragnieniami. Zmiana wyszła im na dobre, ale para nie jest pewna jak długo będą pływać. Może cztery lata, może więcej. Zobaczcie niesamowite zdjęcia z ich podróży! tekst | Karol Sobczak

rzuć wszystko i wyjedź w bieszczady